Senator pokazał w praktyce, jak może wyglądać głosowanie korespondencyjne w wersji zaproponowanej przez PiS na poziomie komisji wyborczej.
„Kraków, gdzie jest uprawnionych 600 tys. osób. – Załóżmy, że 40 proc. zagłosuje. To 240 tys. kart, to daje 240 tys. minut. Cztery tysiące godzin, 166 dni”