W dobie powszechniej komunikacji przez internet to mogło przytrafić się każdemu. Wystarczy włączony filtr sprawiający, że wyglądamy jak kot. Zdarzyło się to pewnemu prawnikowi z Teksasu, który wyraźnie zdeprymowany sytuacją tłumaczył z całą powagą sędziemu, że jednak nie jest kotem.